Eksperci finansowi - Doradca.co.pl - niezależny doradca finansowy

Czy to koniec pożyczek społecznościowych?

Notus kredyty gotówkowe

Początków social lending można doszukać się w Stanach Zjednoczonych, gdzie do dziś są one jednymi z bardziej popularnych form pożyczania pieniędzy z pominięciem banków. Nic dziwnego, bo dzięki temu można oszczędzić na kosztach z punktu widzenia pożyczkobiorcy i zarobić, w dość bezpieczny sposób (pośrednicy coraz dokładniej sprawdzają osoby rejestrujące się na serwisach dedykowanych pożyczkom społecznościowym) zarobić na oprocentowaniu. Pośrednik też zyskuje – od każdej transakcji pobiera opłatę. Jak widać wszyscy są zadowoleni. Dlaczego w Polsce nie może być tak nowocześnie?

Pożyczki społecznościowe polegają na pożyczaniu pieniędzy miedzy osobami, bez udziału banku. Posiadacz wolnych środków, za pośrednictwem platform social lending szuka chętnych potrzebujących gotówki. To strony ustalają warunki spłaty. Inwestor zarabia, a pożyczkobiorca spłaca zwykle mniejsze raty niż w banku czy instytucjach pozabankowych. Cena takiej pożyczki jest mniejsza od bankowej z wielu powodów – głównie kosztów utrzymania pracowników banku, które pomija inwestor prywatny.

Największa firma skupiająca osoby zainteresowane pożyczkami społecznościowymi Kokos.pl ogłosiła, że wprowadza zmiany funkcjonowania. Od 8. listopada na platformie pożyczkodawcami mogą być wyłącznie zarejestrowane firmy, które mogą być wpisane do Rejestru Instytucji pożyczkowych. To koniec inwestorów prywatnych, których de facto było wielu.

Do niedawna na Kokos.pl zawierane były transakcje na zasadzie aukcji. Ktoś kto potrzebował gotówki wystawiał ogłoszenia na stronie z propozycja kwoty i okresu spłaty. Aby przekonać inwestora mógł zamieścić dodatkowy opis zawierający szereg argumentów, zachęcających do wzięcia udziału w jego aukcji. Inwestorzy wybierając ofertę zwracali uwagę na wiele punktów ogłoszenia i jeśli jakieś ich zachęciło, to wybierali. Mogli przelać cała potrzebna pożyczkobiorcy kwotę, albo jej część. Inwestor zarabiał na oprocentowaniu (można je negocjować, oscyluje na granicy 10% rocznie) i częściowo pobieranej przez serwis prowizji. Zupełnie jak bank.

Po zmianach, które ostatecznie zaczną obowiązywać od stycznia 2018 r. pożyczek udzielać będzie mogła tylko i wyłącznie firma zarejestrowania w RIP, po podpisaniu umowy z serwisem. Skończy się era prywatnych inwestorów. Ustawodawca zdecydował bowiem, że po 22. stycznia przyszłego roku w Rejestrze będzie musiała figurować każda firma udzielająca pożyczek. Bez takiego wpisu można będzie inwestora ukarać i to surowo – przewidziana grzywna to 100 000 zł. Na chwilę obecna jedynie właściciel Kokos.pl czyli firma Blue Media SA będzie tam świadczyła swoje usługi i pożyczała pieniądze w ramach social lending. Aktywne pożyczki będą obowiązywały na starych zasadach do chili ich spłaty. Jeśli wdrożono postępowania windykacyjne też prowadzone będą one na dotychczasowych warunkach.

Z czego to wynika?

Głównie z chęci zwiększonego nadzoru KNF nad tego typu pośrednictwem i pożyczkami, ale i być może nieświadomym unikaniem nowoczesnych rozwiązań stosowanych na świecie od lat. Brak jest też przepisów mówiących, w jaki sposób opodatkować przychody z tego tytułu.

Sprawdź najnowsze porównania:
kredyty hipoteczne porównanie grudzień 2018
kredyty gotówkowe porównanie grudzień 2018
konta osobiste porównanie grudzień 2018
lokaty bankowe porównanie grudzień 2018
karty kredytowe porównanie grudzień 2018

Porównywarka kredytów hipotecznych Notus
1
KONTAKT Z EKSPERTEM NOTUSZOSTAW NUMER ODDZWONIMY
+